W sobotę odbędzie się już piąta rudna Speedway Grand Prix. Tym razem ta
prestiżowa impreza zawita do szwedzkiej Malilli. Przypomnijmy,
że G&B Arena gościła już wcześniej światową czołówkę. W Malilli
żużlowcy o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata jeździli przez ostatnie
siedem lat. W 2013 roku zastąpiła ją Friends Arena w Sztokholmie. Powrót
obiektu Dackarny do cyklu GP to dobra wiadomość dla Polaków, ponieważ
cztery ostatnie turnieje na tym torze kończyły się ich triumfem. W 2009
roku wygrał tu Tomasz Gollob, rok później Rune Holta, następnie Jarosław
Hampel i dwa lata temu znów Gollob. Niestety, dwójka z wyżej
wymienionych zawodników nie jeździ już w tym cyklu, a Hampel podczas
ostatnich kilku rund nie spisywał się najlepiej. Jednak większość
żużlowego świata ma nadzieję na odrodzenie się Polaka. Nie zapominajmy
również o drugim ze startujących tego wieczoru reprezentancie Polski -
Krzysztofie Kasprzaku. Polak nadal odczuwa skutki po upadku, do którego
doszło podczas drugiej rundy Speedway Best Pairs Cup w niemieckim
Landshut. Opuścił on trzeci turniej, który odbył się w Finlandii, a dwa
tygodnie później w Czechach odjechał przeciętne zawody. Ostatnio nawet
narzekał na swój sprzęt. Czyżby dobra passa opuściła Kasprzaka? Mam
nadzieję, że nie i udowodni to już w najbliższą sobotę. Podczas
ostatniego turnieju na tym stadionie podium wyglądało następująco:
Gollob, Holder, Lindbaeck. Gollob i Lindbaeck nie startują, a co
na temat Holdera? Mistrz Świata z 2012 roku powraca po poważnej
kontuzji. Widać w jego jeździe, że nie jest tym samym zawodnikiem, co
przed wypadkiem. Jednak z zawodów na zawody pokazuje, że wraca do swojej
szczytowej formy i chce powalczyć o kolejny tytuł Indywidualnego
Mistrza Świata. Jego "Turbo bliźniak" po upadku w Nowej Zelandii miał
niemałe problemy zdrowotne, ale myślę, że już coraz mniej odczuwalne są
jego skutki. Przed sezonem Ward był stawiany w ciemno na miejscu Mistrza
Świata. Na dzień dzisiejszy zajmuje trzecią lokatę w klasyfikacji
generalnej, jednak warto wspomnieć, że pierwszy Tai Woffinden i drugi
Greg Hancock mają tylko punkt więcej od niego. Patrząc na jego wyniki
nasuwa mi się jedno pytanie: czy w sobotnim turnieju to właśnie Ward
będzie tym, który rozda karty? Miesiąc temu podczas trzeciej rudny SGP
nieoczekiwanie na najwyższym stopniu podium stanął Matej Zagar. Mówiąc
całkowicie szczerze chyba nie było osoby, która typowała, iż Słoweniec
zajmie miejsce na podium a co dopiero, że zwycięży turniej. Jednak tego
wieczoru Matej pokazał, że jest silnym zawodnikiem i on również będzie
walczył o mistrza. Dwa tygodnie temu Słoweniec po raz kolejny stanął
na podium, tym razem na trzecim miejscu. Wydaje mi się, że Matej będzie
najtrudniejszym rywalem Warda. Skoro wspomniane zostały już takie
nazwiska jak Woffinden i Hancock, trzeba powiedzieć coś o nich. Forma
Taia od początku sezonu była bardzo zastanawiająca. Indywidualny Mistrz
Świata z roku 2013 borykał się z problemami sprzętowymi, jednak
obserwując jego najświeższe wyniki widać, że Brytyjczyk nabiera tempa.
Również dwa tygodnie temu w Pradze, Tai stanął na pierwszym stopniu
podium co pokazuje, że czuję się on coraz lepiej na torze a to,
że został Mistrzem Świata nie jest przypadkiem. W typowaniu nie można
zapomnieć o dwukrotnym Indywidualnym Mistrzu Świata - Gregu Hancocku,
choć w Nowej Zelandii zajął on dopiero 10. miejsce to już od trzech
turniejów jego forma idzie w górę. Jedno miejsce w finale
jest zarezerwowane właśnie dla niego. Pod znakiem zapytania stoi także
zwycięzca z Nowej Zelandii - Martin Smolinski. Zdaniem wielu był
to tylko jednorazowy epizod, a jego wygrana to chwilowe szczęście.
Niemiec zapowiada jednak że nie zamierza spocząć na jednej wygranej
i będzie walczyć dalej. Warto wspomnieć również o Duńczykach, którzy
wezmą udział z tym turnieju. Nicki Pedersen od początku sezonu nie
ustabilizował jeszcze swojej formy, ale wszyscy wiemy do czego zdolny
jest Nicki. Jest on bardzo nieprzewidywalnym zawodnikiem i potrafi wiele
zamieszać. Dwa lata temu zajął na tym torze czwarte miejsce. W tym roku
tor w Malilli jest jego torem "domowym", gdyż reprezentuje on barwy
Dackarny, więc z dopasowaniem nie powinien mieć problemu. Drugi
z Duńczyków - Kenneth Bjerre trzy lata temu stanął tam właśnie
na trzecim stopniu podium. Czy uda mu się powtórzyć ten sukces? Myślę,
że da radę. Chociaż jego forma nie do końca jest ustabilizowana.
Kandydatów do zwycięstwa jest wielu, a kto okaże się najlepszy
w Malilli? Dowiemy się już w sobotę.