środa, 25 czerwca 2014

Typy GP Szwecji.

W sobotę odbędzie się już piąta rudna Speedway Grand Prix. Tym razem ta prestiżowa impreza zawita do szwedzkiej Malilli. Przypomnijmy, że G&B Arena gościła już wcześniej światową czołówkę. W Malilli żużlowcy o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata jeździli przez ostatnie siedem lat. W 2013 roku zastąpiła ją Friends Arena w Sztokholmie. Powrót obiektu Dackarny do cyklu GP to dobra wiadomość dla Polaków, ponieważ cztery ostatnie turnieje na tym torze kończyły się ich triumfem. W 2009 roku wygrał tu Tomasz Gollob, rok później Rune Holta, następnie Jarosław Hampel i dwa lata temu znów Gollob. Niestety, dwójka z wyżej wymienionych zawodników nie jeździ już w tym cyklu, a Hampel podczas ostatnich kilku rund nie spisywał się najlepiej. Jednak większość żużlowego świata ma nadzieję na odrodzenie się Polaka. Nie zapominajmy również o drugim ze startujących tego wieczoru reprezentancie Polski - Krzysztofie Kasprzaku. Polak nadal odczuwa skutki po upadku, do którego doszło podczas drugiej rundy Speedway Best Pairs Cup w niemieckim Landshut. Opuścił on trzeci turniej, który odbył się w Finlandii, a dwa tygodnie później w Czechach odjechał przeciętne zawody. Ostatnio nawet narzekał na swój sprzęt. Czyżby dobra passa opuściła Kasprzaka? Mam nadzieję, że nie i udowodni to już w najbliższą sobotę. Podczas ostatniego turnieju na tym stadionie podium wyglądało następująco: Gollob, Holder, Lindbaeck. Gollob i Lindbaeck nie startują, a co na temat Holdera? Mistrz Świata z 2012 roku powraca po poważnej kontuzji. Widać w jego jeździe, że nie jest tym samym zawodnikiem, co przed wypadkiem. Jednak z zawodów na zawody pokazuje, że wraca do swojej szczytowej formy i chce powalczyć o kolejny tytuł Indywidualnego Mistrza Świata. Jego "Turbo bliźniak" po upadku w Nowej Zelandii miał niemałe problemy zdrowotne, ale myślę, że już coraz mniej odczuwalne są jego skutki. Przed sezonem Ward był stawiany w ciemno na miejscu Mistrza Świata. Na dzień dzisiejszy zajmuje trzecią lokatę w klasyfikacji generalnej, jednak warto wspomnieć, że pierwszy Tai Woffinden i drugi Greg Hancock mają tylko punkt więcej od niego. Patrząc na jego wyniki nasuwa mi się jedno pytanie: czy w sobotnim turnieju to właśnie Ward będzie tym, który rozda karty? Miesiąc temu podczas trzeciej rudny SGP nieoczekiwanie na najwyższym stopniu podium stanął Matej Zagar. Mówiąc całkowicie szczerze chyba nie było osoby, która typowała, iż Słoweniec zajmie miejsce na podium a co dopiero, że zwycięży turniej. Jednak tego wieczoru Matej pokazał, że jest silnym zawodnikiem i on również będzie walczył o mistrza. Dwa tygodnie temu Słoweniec po raz kolejny stanął na podium, tym razem na trzecim miejscu. Wydaje mi się, że Matej będzie najtrudniejszym rywalem Warda. Skoro wspomniane zostały już takie nazwiska jak Woffinden i Hancock, trzeba powiedzieć coś o nich. Forma Taia od początku sezonu była bardzo zastanawiająca. Indywidualny Mistrz Świata z roku 2013 borykał się z problemami sprzętowymi, jednak obserwując jego najświeższe wyniki widać, że Brytyjczyk nabiera tempa. Również dwa tygodnie temu w Pradze, Tai stanął na pierwszym stopniu podium co pokazuje, że czuję się on coraz lepiej na torze a to, że został Mistrzem Świata nie jest przypadkiem. W typowaniu nie można zapomnieć o dwukrotnym Indywidualnym Mistrzu Świata - Gregu Hancocku, choć w Nowej Zelandii zajął on dopiero 10. miejsce to już od trzech turniejów jego forma idzie w górę. Jedno miejsce w finale jest zarezerwowane właśnie dla niego. Pod znakiem zapytania stoi także zwycięzca z Nowej Zelandii - Martin Smolinski. Zdaniem wielu był to tylko jednorazowy epizod, a jego wygrana to chwilowe szczęście. Niemiec zapowiada jednak że nie zamierza spocząć na jednej wygranej i będzie walczyć dalej. Warto wspomnieć również o Duńczykach, którzy wezmą udział z tym turnieju. Nicki Pedersen od początku sezonu nie ustabilizował jeszcze swojej formy, ale wszyscy wiemy do czego zdolny jest Nicki. Jest on bardzo nieprzewidywalnym zawodnikiem i potrafi wiele zamieszać. Dwa lata temu zajął na tym torze czwarte miejsce. W tym roku tor w Malilli jest jego torem "domowym", gdyż reprezentuje on barwy Dackarny, więc z dopasowaniem nie powinien mieć problemu. Drugi z Duńczyków - Kenneth Bjerre trzy lata temu stanął tam właśnie na trzecim stopniu podium. Czy uda mu się powtórzyć ten sukces? Myślę, że da radę. Chociaż jego forma nie do końca jest ustabilizowana. Kandydatów do zwycięstwa jest wielu, a kto okaże się najlepszy w Malilli? Dowiemy się już w sobotę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz